poniedziałek, 28 stycznia 2019

Nowy Członek Plemienia Wilków - Lux!

Taste thingy by hioshiru-alter
(Autor - hioshiru-alter)
Imię: Lux
Płeć: Wadera
Poziom: 0 | 90/100pkt.
Wiek: 3 Wiosny
Ranga: Obrońca
Charakter: Jest zaciętą i upartą waderą. Jak coś sobie postawi, to zrobi. Umie się targować, często na wysokich tonach. Śmiałość pomaga Lux w wyrażaniu swojego zdania, którego nie kryje. Nie straszna jej opinia innych, czy wytykanie palcami (w tym przypadku łapami). Bije od niej hardość i pewność siebie. Przy niej możesz poczuć tą moc do działania, która wręcz bije z jej wnętrza. Nad wyraz wszystkiego jest spokojna, choć zdarza jej się wybuchnąć. Nigdy nie rzuca słów na wiatr. Zawsze dotrzymuje obiecanego słowa. Nie ważne, co by to nie było. Jak się już zgodziła, to nie wypada, prawda? Jest również kulturalna. Oczywiście w granicach zdrowego rozsądku. Cierpliwość jednak nie jest jej mocną stroną. Nie trudno o zerwanie tej granicy. Kolejną cechą, która wymaga poprawy, jest bagatelizowanie. Ta energiczna wilczyca nie lubi się smucić, bo to strata czasu. Woli brnąć do przodu, niżeli stać w miejscu i się załamywać. Jej przykrości nie trwają zwykle dłużej, niż dwadzieścia cztery godziny. Pomoże każdej potrzebującej osobie, ale kiedy jej cierpliwość się skończy, olewa to i może być nawet niemiła. Chociaż stara się chociażby nawet sztucznie udawać współczucie. Przy tym potrafi być szczera aż do bólu.
Wygląd: Lux na tle innych wilków wyróżnia się barwami, którymi obdarzyła ją natura. Wilczyca na swoim ciele posiada odcienie granatu i szarości. Choć bardziej przeważa ten drugi kolor. Na łapach oraz ogonie odznacza się również kolor czarny. Poduszki kończyn są koloru jasnego różu. Kolejną cechą, która wyróżnia się na tle innych wilków jest jej nietypowy ogon. Zakończony wielką paszczą, która żyje własnym życiem. Co prawda nie potrafi mówić, ale jego właścicielka doskonale rozumie swojego przyjaciela. Potrafią nawet przekomarzać się, jak stare małżeństwo. Drażnić się i tym podobne. Jak się z boku na nich patrzy, to można złapać się za serce. Wracając do samej wilczycy. Przyszła pora na szczegóły. Na tle tej granatowej onomatopei wybijają się krwisto czerwone oczy. Uszy wilczycy, zakończone pędzelkiem, są ozdobione żelastwem, w ilości trzech sztuk. Są to metalowe kolczyki. Po przeciwnej stronie znajdują się również trzy, plastikowe tunele. Tak samo jest na drugim uchu. Na szyi oraz łapach nosi naszyjnik/bransoletki, zdobione kolcami.
Rodzina: 
Ojciec: Max
Matka: Amber
Rodzeństwo: Cóż, w czasie jej nieobecności na pewno przybyło.
Historia: Jak u każdego, najpierw są narodziny. Nie było inaczej w przypadku Lux. Jako szczeniak wyróżniała się ze swojego miotu. Nie tylko charakterem, ale i wyglądem. Ten przeklęty ogon uczynił ją wyjątkową. Stłumiony gen, przekazywany z pokolenia na pokolenie, obudził się w małej waderze. Wraz z momentem, gdy otworzyła pyszczek, swój pyszczek otworzył potworek. Wszyscy byli zszokowani, ale nie znienawidzili jej. Co prawda wiele wilków, w szczególności szczeniaki, bało się jej, ale to nie przeszkadzało Lux.
Wiodła całkiem spokojne życie, nie musiała na nic narzekać. Jednak pewnego dnia coś do niej przemówiło. Znudzona monotonnym życiem postanowiła ruszyć w podróż, ku nieznanemu. Ta wiadomość zszokowała rodziców, ale przystali na jej propozycję. W końcu była już dorosła. Młoda wilczyca ruszyła w świat i...
...znalazła znane nam Plemię Wilków, w górach. Tam została przygarnięta przez żyjące tam wilki. I tak zaczęła się jej przygoda z tym miejscem.
Umiejętności:
Orientacja Terenowa: 3 | Zwinność: 3 | Szybkość: 2 | Intelekt: 2
Moc: Jakby jej ogon nie czynił jej silniejszym, bo co dwie paszcze, to nie jedna. Ale cechuje ją niezwykły spryt. Bardzo łatwo wywija się wszelkim wrogom lub nawet konsekwencjom.
Nick Właściciela: Wilczu
Kontakt: [Mail] amyuzumak@gmail.com; [Dis] [Wilczak]#1687; [H] Wilczu_u; [Wattpad] xWilczux; [FB/MESS] Wiadomość prywatna.

wtorek, 22 stycznia 2019

Od Hirokiego [Zlecenie V]

Jedzenia braknie, a zima nie odpuszcza. My, jak to obrońcy dostaliśmy za zadanie zdobyć pożywienie. Całkiem ciekawa alternatywa od siedzenia w jaskini. Ja ze swoim heroicznym usposobieniem, bez większego zawahania zgodziłem się, na ową propozycję. Przy okazji, jeśli moja misja się powiedzie, zdobędę trochę szacunku. Ah moja zuchwałość. Mam nadzieję, że się nie przeliczę. Ale nigdy to się jeszcze nie zdarzyło, więc czego tu się bać?
Zacząłem schodzić z naszych kochanych gór. Już na horyzoncie zauważyłem oznaki ludzkiej działalności. Pola, domy, miasta. Wszystko przykryte grubą warstwą śniegu. Czułem, jak moje wąsy przymarzają, a wiatr swoim zimnym powiewem przeczesuje moje futro. Wypatrywałem i wyniuchiwałem pierwszej ofiary. W końcu, na białym śniegu ukazał się i on - ptak. Dokładniej to gołąb. Nic wielkiego, ale zawsze coś na początek, aby się rozgrzać. Mimo, iż ten ptak należy do szybkich i wkurzających, udało mi się go złapać niewielkim trudem. Zaniosłem zdobycz i udałem się po kolejne.

Wraz z każdym powrotem na ludzkie tereny pojawiały się coraz większe i silniejsze zwierzęta, niczym w grach, w których grał niegdyś jeden z moich właścicieli. A na końcu był zawsze największy - bossem bodajże zwany. Tak też było w moim przypadku. Moją ofiarą był mały jelonek. Biedny, odłączył się od mamusi, jaka szkoda, że pozbawię go życia. Cóż, życie polega na przetrwaniu. Słabi giną, a silni pną się do przodu.
Zaczaiłem się na niego w krzakach. Moim wielkim minusem jest to, że moje futro dość dobitnie odznacza się na tle białego śniegu. Ale trudno, takim się urodziłem. Wracając do polowania. Zwierze rozglądało się za swoją mamą. Piszczało z żalem. Cóż, musiałem się spieszyć, aby przypadkiem jego matka nie przylazła zawczasu. Niewiele dłużej czekając rzuciłem się na jelonka. Na początku pazurami naznaczyłem jego ciało, później zębami wgryzłem się w jego kark. Przebiłem najpierw tętnice. Później słyszałem ciche pęknięcie kręgosłupa przy karku. Rdzeń kręgowy przerwany, zwierze umarło w moim pysku. Zawziąłem się mocniej i powlekłem je do bazy.

Na dziś to był koniec, zapasu jedzenia starczy na następne kilka dni...


Wynagrodzenie: 50 pkt. doświadczenia

czwartek, 10 stycznia 2019

Od Rookiego cd. Arashi

   Słowa wadery najwidoczniej uspokoiły mnie na duchu. Jednak nadal nie mogłem zrozumieć dlaczego te sny mnie nawiedzają. Przez chwilę mając 5 Wiosen zachowywałem się jak Noworodek. Dziwna sytuacja.
- Dziękuję Ci wilku za uspokojenie mnie. Jak wy Uzdrowiciele to robicie? Zawsze na wszystko możecie czymś zaradzić, nie ważne co by to było. Nie kwestionujecie nawet wagi Tribuum Rules.
- Nie kwestionujemy? - Spytała lekko zdziwiona, ale nadal spokojna wilczyca. - Oczywiście, że szanujemy i postępujemy zgodnie z tym jako Uzdrowiciele, ale czy w tym kodeksie jest jakakolwiek wzmianka o zakazie pomocy członkowi wrogiego Plemienia? Nie. - Powiedziała na koniec stanowczo.
- Rozumiem oczywiście, że to wasz obowiązek, nie chciałem Cię zdenerwować. - Nieoczekiwanie na mój nos opadł mały, biały płatek śniegu. Tak szybko nadeszła zima. Podczas tej pory roku futro jest zawsze oblepione białym puchem i mokre. Na dodatek brakuje zwierzyny. Nie wygląda to nigdy ciekawie w szczególności, że żyjemy w górach. Popatrzyłem na ... Właśnie jak się nazywała?
- Jak się zwiesz? - Dopytałem z zaćmieniem w mózgu.
- Arashi. - Odpowiedziała spokojnie.
- Wynagrodzę Ci kiedyś, to że mi pomogłaś ukoić myśli. W dalszym ciągu nie wiem jak się tu znalazłem, ale pora wracać. Wygląda na to, że szykuje się śnieżyca. - Popatrzyłem na chmury oraz na intensywnie wylatujący spomiędzy nich śnieg. - Żegnaj! - Wykrzyczałem kierując się w górę.
- Żegnaj!

< Koniec? Chyba, że masz jeszcze jakiś pomysł ":D >

Od Akfinaicha cd. Persefona [ Zlecenie VIII ]

  Popatrzyłam na waderę, aby uznać czy jest gotowa. Na taką też wyglądała więc dałem standardowy sygnał pytający. Po chwili odezwał się głos Kreina i ten wyszedł ze swojej jaskini energicznym krokiem.
- Witaj Akfinaich. Kogo masz ze sobą? - Spytał spoglądając na Persefonę.
- Spotkałem ją nieopodal terenu Plemienia, tuż po jej walce z pumą. - Dodałem żeby zaciekawić Władcę.
- Pumą powiadasz? Walczyłaś sama wadero? - Przez chwilę wydawało mi się, że Krein przesadza, ale po chwili uznałem te pytanie za słuszne i potrzebne, ponieważ sam się zdziwiłem na taką wieść.
- Tak, nie miałam nikogo do dyspozycji, może poza zmarłym jeleniem (jego rogami). - Zaśmiała się cicho. Basior zaprosił ją do siebie na krótką rozmowę, co było normą, a ona poszła za nim.
    Nie minęła chwila, a ja zacząłem się okropnie nudzić. Nie lubię być bezczynny więc postanowiłem wybrać się na szybkie polowanie. Popatrzyłem jeszcze raz na jaskinię, aby upewnić się, iż rozmowa wciąż trwa i ruszyłem biegiem w stronę półki skalnej na północ. Była ona dość nisko usadzona więc łatwo było wypatrzeć i złapać stąd jakąś zwierzynę. Na celownik wybrałem sobie królika. Bardzo za nimi przepadam. Bardzo! Nie myśląc o niczym przykucnąłem i zacząłem powoli wędrować w stronę uszatego. Skoczyłem i dorwałem go. Szybkim szarpnięciem skróciłem jego mękę i już zwisał martwy z mojego pyska. Zakończyłem żywot paru takich żyjątek, gdy nagle zza pleców usłyszałem głos Persefony. Skąd ona wiedziała gdzie jestem? I co gorsze, ile czasu już poluję?
- Akfi?
- Yy. Już skończyliście? - Uśmiechnąłem się głupio w jej stronę. Od razu zdałem sobie sprawę z tego, że minęło sporo od momentu rozpoczęcia łowów.

< Persefona? Przepraszam, że musiałaś tyle czekać! >

czwartek, 3 stycznia 2019

Od Haru cd. Akfinaicha

- Nie, nic z tych rzeczy, Wracając z polowania natknąłem się na Ciebie. Podsłuchiwałaś te koty? - zapytał.
- Nie.. znaczy trochę, ogólnie mówiły o pogodzie o swoim samopoczuciu. To źle? - położyłam uszy po sobie i spojrzałam na basiora.
- Nie. Wszystko jest dobrze. Byłem też pod wrażeniem, jak zwinnie wracałaś do jaskini. - pochwalił mnie.
- Dobrze. Dziękuję. Postaram się ciebie informować, jak będę chciała znowu tak zrobić. Wyszło przypadkiem tym razem. - podniosłam z powrotem uszy.
- Jasne. Rozumiem. Dobrze... kontynuujmy ćwiczenia.
Minęło raczej spokojnie. Pod koniec zajęć postanowiłam znowu przejść się blisko granicy.
- Akfinaich. - podeszłam do niego jeszcze, jak już mieliśmy się rozchodzić.
- Tak Haru? - spojrzał na mnie.
- Tak jak mówiłam, że mam cię informować, jeśli będę chciała znowu podsłuchiwać i w ogóle. Too idę niedługo blisko granicy. Oczywiście nie wykroczę na teren kotów, nie martw się.
- Okej. Tylko uważaj na siebie i zawsze możesz wykorzystać to, czego się nauczyłaś. Pa. - odszedł.
- Pa. - rzuciłam szybko i pobiegłam do jaskini, aby odpocząć z pół godziny.
Lekko się zciemniło z międzyczasie. Po tym czasie wybrałam się w to miejsce co ostatnio. Tym razem jednak nie chowałam się w krzakach, tylko postanowiłam zwiedzić granicę. Obiło mi się o uszy, ale nie wiedziałam, czy to do końca była prawda, ale ponoć są tereny niczyje, gdzieś tutaj niedaleko. Niczyje pod względem zwierząt. Ludzie chyba mają te tereny. Ciekawość jednak wzięła górę i podreptałam w tym kierunku. Mówiłam, że nie opuszczę granicy. Co ja właściwie robię? Zapytałam siebie w myślach. Zatrzymałam się tuż przed granicą z łapą w górze. Zawahałam się. Nagle zobaczyłam kota lub kotkę. Chmury dodatkowo przyciemniły widok. Koty mają lepiej, bo chyba widzą w ciemności. Chociaż nie wiem, z żadnym nie gadałam. Brat mi kiedyś o nich mówił...

< Któryś kot lub któraś kotka? >

środa, 2 stycznia 2019

Post Aktywności

Drodzy mieszkańcy gór!
To już trzeci post aktywności. Po raz kolejny mamy parę zagrożonych postaci. Muszą napisać opowiadanie, w przeciwnym razie zostaną wydaleni z LBW.

Legenda
Fioletowy - Opowiadanie musi zostać napisane. Są na to trzy dni. Jeśli opowiadanie nie zostanie wysłane w tym czasie, postać zostaje wydalona. Jeżeli natomiast zostanie wysłane, postać otrzyma kolor aktywności Czerwony.
Czerwony - Zaległe 2 Opowiadania. Opowiadanie zaległe z grudnia i stycznia.
Żółty - Zaległe Opowiadanie. Opowiadanie zaległe z stycznia.
Zielony - Brak Zaległości. Nie musisz się przejmować niczym!
Czarny - Nieobecność.
Akfinaich
Aksel
Arashi
Chilliano
Enchantress
Haru
Hiroki
Hydra
Persefona
Rookie
Netka Sidereum Graphics