Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Haru. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Haru. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 3 lutego 2019

Od Haru [Zlecenie V]

Obudziłam się, jak było jeszcze ciemno. Przeciągnęłam się chyba z trzy razy. Wyjrzałam z jaskini w poszukiwaniu żywej duszy i spojrzałam w niebo. Na moje oko było ok. czwartej rano. Zaburczało mi w brzuchu i poszłam coś zjeść. Znowu było zimno. Westchnęłam. Poszłam w sumie w miejsce, gdzie mogłabym obserwować wschód słońca. Położyłam się na śniegu i lekko pisnęłam. Zimny był. W sumie jak zawsze. Jednak powoli się położyłam i przystosowałam to tego podłoża.
Gapiłam się w horyzont bez większego celu, aby tylko ujrzeć słońce... W końcu wyjrzało się. Promienie opatuliły moje ciało. Lekko cieplej, ale nadal jest zima, więc nie za bardzo pomogło. Wyglądało ładnie, ale bardziej wolę zachody słońca. Więcej ciepłych barw dominuje wtedy na niebie. Jeszcze bardziej wolę noc. Może tego aż tak nie widać. Tak czy inaczej po skończonej czynności oglądania słońca wstałam i wróciłam do mojej jaskini. Coś tam porobiłam i kiedy wyszłam, zaczepił mnie pewien wilk.
- Hejka! - powiedział młody osobnik. Przynajmniej wyglądał na młodego, aktywnego wilka. - Mogłabyś pozbierać ze mną zioła dla Uzdrowicielki? Bardzo ciężko je znaleźć w zimę, a we dwójkę pójdzie szybciej! - powiedział jakby uradowany, że znalazł kogoś, kto mógłby mu pomóc.
- W sumie nie mam nic innego do roboty, więc czemu nie. - uśmiechnęłam się serdecznie do młodzieńca. - To prowadź, jeśli wiesz, gdzie możemy znaleźć zioła.
- Okej! Hmm myślę, że w tamtym kierunku jakieś mogą być. - pokazał łapą przed siebie.
- Dobrze. Pójdę po coś, żeby włożyć zioła. - odwróciłam się, ale chłopak dotknął mojej tylnej łapy.
- Mam wszystko przygotowane, ale nikt nie chciał ze mną iść. - trochę się oburzył na resztę społeczeństwa.
- Może nie mieli czasu i mieli ważniejsze sprawy na głowie. - odwróciłam się z powrotem i zaczęłam dreptać w kierunku, jaki pokazał basior wcześniej.
- Ale to jest bardzo ważne. - podbiegł do mnie.
- No dobrze, już dobrze. - uśmiechnęłam się znowu i poszliśmy tam już razem.
Kiedy byliśmy na miejscu do końca nie zobaczyłam ziół. Jednak były przykryte warstwą śniegu. Odgarnęliśmy go i zabraliśmy się do pakowania ich. Miałam jakoś dobry humor dzisiaj. Przyjemnie mi się gadało z moim towarzyszem. W końcu skończyliśmy i pomogłam je zanieść do Arashi. Z tego co pamiętam, tak miała na imię. Wymieniłyśmy się spojrzeniami i paroma zdaniami podziękowania. Potem poszłam do siebie i zdrzemnęłam się trochę.

Wynagrodzenie: 45 pd.
Level Up! 0 -> 1

piątek, 1 lutego 2019

Od Haru

Nie mogłam spać i o drugiej w nocy chyba wstałam. Przyciągnęłam się i wyszłam z jaskini. Zimno. Było bardzo zimno. Śnieg skrzypiał pod moimi łapami. Ciężko się chodziło. To już nie był przyjemny, trochę zimny puszek, po którym stąpało się jak po chmurach, a zimna breja. Może dalej można było po tym chodzić, ale nie było to za przyjemne uczucie dla mnie przynajmniej. Popatrzyłam się w niebo. Piękne gwiazdy. Zaczął wiać wiatr. Jakby jeszcze śniegu było mało, to doszedł deszcz eh. Poszłam się przejść. Odświeżyć swój umysł. Było tak cicho. Nikt nie chodził. Nikt nie rozmawiał. Nikt mnie nie wołał, żebym poszła na trening. Było wręcz idealnie. Nie mam nic do rozmawiania z innymi, ale kawałek ciszy jest jak najbardziej na miejscu. Zaczęłam sobie nawet nucić pod nosem, kiedy bardziej się rozluźniłam. Chciałam iść napić się wody, ale wtedy sobie przypomniałam, że wodopój przypomina kostkę lodu. Westchnęłam głośno. Pomimo, że było zimno, jakoś poczułam się bardziej swojo. Rozluźniłam się do końca. Nikt na mnie nie patrzył. Przynajmniej ja nikogo nie wyczuwałam i mogłam wejść nawet na obce terytorium. Jednak nie jestem aż tak głupia. Zawróciłam do swojej jaskini. Jak będzie cieplej, to będę robić sobie więcej takich wycieczek w nocy. Ułożyłam się wygodnie i popatrzyłam przed siebie. Z lekkim uśmiechem na twarzy moje powieki zamknęły się i zasnęłam.

czwartek, 3 stycznia 2019

Od Haru cd. Akfinaicha

- Nie, nic z tych rzeczy, Wracając z polowania natknąłem się na Ciebie. Podsłuchiwałaś te koty? - zapytał.
- Nie.. znaczy trochę, ogólnie mówiły o pogodzie o swoim samopoczuciu. To źle? - położyłam uszy po sobie i spojrzałam na basiora.
- Nie. Wszystko jest dobrze. Byłem też pod wrażeniem, jak zwinnie wracałaś do jaskini. - pochwalił mnie.
- Dobrze. Dziękuję. Postaram się ciebie informować, jak będę chciała znowu tak zrobić. Wyszło przypadkiem tym razem. - podniosłam z powrotem uszy.
- Jasne. Rozumiem. Dobrze... kontynuujmy ćwiczenia.
Minęło raczej spokojnie. Pod koniec zajęć postanowiłam znowu przejść się blisko granicy.
- Akfinaich. - podeszłam do niego jeszcze, jak już mieliśmy się rozchodzić.
- Tak Haru? - spojrzał na mnie.
- Tak jak mówiłam, że mam cię informować, jeśli będę chciała znowu podsłuchiwać i w ogóle. Too idę niedługo blisko granicy. Oczywiście nie wykroczę na teren kotów, nie martw się.
- Okej. Tylko uważaj na siebie i zawsze możesz wykorzystać to, czego się nauczyłaś. Pa. - odszedł.
- Pa. - rzuciłam szybko i pobiegłam do jaskini, aby odpocząć z pół godziny.
Lekko się zciemniło z międzyczasie. Po tym czasie wybrałam się w to miejsce co ostatnio. Tym razem jednak nie chowałam się w krzakach, tylko postanowiłam zwiedzić granicę. Obiło mi się o uszy, ale nie wiedziałam, czy to do końca była prawda, ale ponoć są tereny niczyje, gdzieś tutaj niedaleko. Niczyje pod względem zwierząt. Ludzie chyba mają te tereny. Ciekawość jednak wzięła górę i podreptałam w tym kierunku. Mówiłam, że nie opuszczę granicy. Co ja właściwie robię? Zapytałam siebie w myślach. Zatrzymałam się tuż przed granicą z łapą w górze. Zawahałam się. Nagle zobaczyłam kota lub kotkę. Chmury dodatkowo przyciemniły widok. Koty mają lepiej, bo chyba widzą w ciemności. Chociaż nie wiem, z żadnym nie gadałam. Brat mi kiedyś o nich mówił...

< Któryś kot lub któraś kotka? >

środa, 2 stycznia 2019

Od Haru [Zlecenie II]

Obudziłam się dzisiaj wcześnie. Kiedy wyszłam, chłód opatulił moje ciało. Było zimno, nie ukrywajmy, ale i tak dało się to znieść jakoś. Poszłam coś zjeść. Przyjemny zimowy puszek leżał na trawie i przyjemnie się po nim chodziło. Zauważyłam, że moje futro bardzo wyróżnia się na tle śniegu. Na razie nie było z tym tak wielkiego problemu, ale jak będę obrońcą, to chyba będzie to lekko przeszkadzało. Jednak te myśli nie zniechęciły mnie, żebym wyszła na dobre do innych wilków. Podziwiałam piękne widoki. Jednak nie za długo się nimi nacieszyłam, gdyż podbiegł do mnie pewien wilk.
- Hej zajmujesz się czymś obecnie? - powiedział zdyszanym głosem do mnie.
- Nie za bardzo, coś się stało?
- Jezioro zamarzło, a Plemię potrzebuje wody. Wybierz się ze mną nad rzekę, aby wyżłobić dziurę. - zaproponował basior.
- No dobrze, skoro to takie ważne, to znajdę chwilkę. - uśmiechnęłam się.
Szybko pobiegłam z nim w wskazane przez niego miejsce i były tam już potrzebne rzeczy, żeby zacząć pracować. Trochę to trwało, ale w końcu udało się zrobić wystarczający otwór, żeby zebrać wodę do wiader. Oczywiście nie obyło się bez mojego poślizgnięcia na lodzie, ale nic mi się wielkiego nie stało. Tylko troszkę się poobijałam. Pomogłam zanieść mu wiadra wypełnione po brzegi lodowatym napojem i wróciłam do siebie.

 Wynagrodzenie: 50 pkt. doświadczenia [BONUS] + 5 PŚ

sobota, 29 grudnia 2018

Od Haru cd. Akfinaicha

- To jak idziemy? - powtórzył pytanie Akfinaich.
- Jasne. Mam ci pomóc? - zapytałam.
- Nie trzeba, wystarczy, że mi potowarzyszysz. - uśmiechnął się, po czym wziął króliki w pysk.
Trochę szliśmy, ale nie zajęło to długo. Lekko się uśmiechnęłam, bo trochę lubię deszcz. Znaczy czasem przeszkadza, ale bez niego nie byłoby życia. Tak czy inaczej Akfinaich odłożył uszatych i schowałam się do jaskini. Patrzyłam na spadające krople, rozmyślając o wszystkim i o niczym. Świat jest taki piękny. Nie da się marzyć o lepszym miejscu. Byłoby idealnie, gdyby nie wojna z Plemieniem Kotów. Chociaż ja nie mam do kotów takiej bezgranicznej nienawiści, to jednak są wilki, które rozszarpią wroga, jak tylko go zobaczą, bez żadnych pytań. Wiem to. Jednak nie ma się czym zamartwiać, bo jutro będzie następny dzień.

***

Następnego dnia jak zwykle moje powieki oślepił blask słońca, bo całonocnym deszczu. Wstałam i przeciągnęłam się. Ziewnęłam, przez co było przez chwilę widać moje ostre zęby, po czym wyszłam z jaskini. Do mojego nosa doszedł przyjemny zapach rosy o poranku. Zrobiłam się bardziej rześka i wybiegłam na polowanie. Szybko udało mi się upolować królika i najadłam się. Szybkim truchtem pobiegłam na moje praktyki. Ostatnio usłyszałam, że mam zacząć na nie chodzić, więc nie sprzeciwiałam się, bo niby po co? Po prostu grzecznie słuchałam i wykonywałam ćwiczenia. Po paru godzinach mogłam spokojnie udać się na spoczynek. Trochę odpoczęłam i potem poszłam się przejść. Byłam niedaleko granicy. Wyczułam koty i schowałam się za krzakami. Rozmawiały po prostu. Nie powinnam nikogo śledzić. Trochę mi głupio, chociaż jeśli chcę zostać obrońcą, to muszę czasami podsłuchać wroga, czy czegoś nie planuje. Jednak to były po prostu zwykłe rozmowy o pogodzie i samopoczuciu. Jeden coś mówił, że chyba wyczuł wilka, przez co ulotniłam się szybko do mojej jaskini. Resztę dnia spędziłam na nuceniu sobie w samotności.

czwartek, 8 listopada 2018

Od Haru

Obudziłam się i powolnym krokiem wyszłam z jaskini. Dzisiaj wstałam ze smutnymi myślami. Miałam sen z wspomnieniem o śmierci mojego brata.
~To moja wina. Jakbym była bardziej silna… nie, nie to nie moja wina. Haru nie zadręczaj się.~ - pomyślałam sobie.
Jedyne co zrobiłam to zalewanie się łzami. Spuściłam głowę i pobiegłam przed siebie. Walnęłam w drzewo. Bo co może być lepszego od smutnego dnia?! Oczywiście, że uderzenie się w głowę. Poszłam nad rzekę, poślizgnęłam się i wpadłam do wody. Przy okazji dostałam od ryby z liścia. Wstałam i położyłam się nad brzegiem rzeki. Płakałam dalej z bezsilności. Może to brzmieć głupio, bo ile można płakać, ale ja już taka jestem. Wstałam i zaczęłam wracać ze spuszczoną głową i niedaleko mojej jaskini, poczułam, że znowu na kogoś wpadłam. Ja coś jednak mam do wpadania na wilki... Jednak szłam powoli, to nic się nie stało wielkiego. Podniosłam łeb do góry i przez łzy zobaczyłam tylko posturę basiora.

< Któryś basior chętny? ;3 >

sobota, 3 listopada 2018

Od Haru [ Zlecenie nr III ]

Obudziłam się kolejnego dnia. Arashi wydawała się spoko jak ją poznałam. Pewnie się zasmuciła, że to przez nią byłam smutna. W sumie to nie wiem, ale tak podejrzewam. Pokręciłam się trochę. Zapolowałam na śniadanie i poszłam do lasu. Ptaszki ćwierkały i było miło. Tym razem postarałam się na nikogo nie wpaść, ale jak wracałam podeszła do mnie jakaś wadera.
- Witaj masz może trochę czasu wolnego? - zapytała uprzejmie.
- Witam i na obecną chwilę tak.
- Nie dawno widziałam w pobliżu Jaskini Wody złote kamienie. Możesz znaleźć parę takich i przynieść je mi? Byłabym wdzięczna... - zaproponowała mi wilczyca.
- No dobrze. Chyba wiem, gdzie jest ta jaskinia... - odparłam, a wadera jeszcze na wszelki wypadek powiedziała mi jak tam dojść.
- Dziękuję bardzo! Jak się nazywasz? Abyś mogła mnie znaleźć, jestem Amber.
- Jestem Haru i mam nadzieję, że znajdę cię bez pytania innych, gdzie przesiadujesz. - uśmiechnęłam się.
- Tak na wszelki wypadek to przeważnie chodzę tu po lesie, albo przed lasem rozmawiam z kimś.
- Okej. W takim razie niedługo będę. Do zobaczenia! - pobiegłam i usłyszałam za sobą pożegnanie Amber.
Pobiegłam za jej wskazówkami gdzie dojść, ale zatrzymałam się.
~Jak ja zabiorę te kamienie do niej?~ - zadałam sobie to pytanie w myślach.
Zobaczyłam roślinę z bardzo wytrzymałymi liśćmi i zarwałam dwa wielkie. Położyłam jeden na drugim, tworząc krzyżyk na ziemi.
~Tak będzie łatwiej. Potem jakoś je zapleść i dobrze pójdzie.~ - pomyślałam.
Zabrałam liście w pyszczek i potruchtałam w stronę Jaskini Wody. Moim oczom ukazała się cała masa złotych kamieni. Oczy mi się zaświeciły, ale przyszłam tu tylko po kilka. Rozstawiłam liście tak jak wcześniej na jakimś płaskim kamieniu i zaczęłam przenosić kamienie. Było to lekko problematyczne, bo czasem nie mogłam ich unieść, bo były trochę mokre, ale się udało. Naliczyłam pięć złotych kamieni. Chyba tyle powinno jej wystarczyć. Zaczęłam zawijać liście na supeł i wzięłam ten supeł w pyszczek. Całość była lekko ciężka, ale szłam dzielnie do Amber. Zauważyłam siedzącą przed lasem waderę jak kończyła z kimś rozmowę. Kiedy mnie zobaczyła, podbiegła do mnie.
- Cześć Haru! Nawet nie wiem jak ci dziękować, są piękne. - zachwycała się, jak dałam zawartość na ziemię.
- Wybierałam najlepsze. - uniosłam dumnie łepek na chwilę. Musiało to wyglądać komicznie moim zdaniem.
- Hehe. Wielkie dzięki. To ja idę pa. - zaśmiała się ciepło, wzięła zawartość z ziemi i poszła.
- Do widzenia. - też się uśmiechnęłam.
Wróciłam do siebie. Dużo rozmyślałam i takie tam. W nocy popatrzyłam w gwiazdy i jakoś tak się zdarzyło, że nie spałam całą noc, za to zrobiłam sobie drzemkę wczesnym rankiem i się wyspałam.
Wynagrodzenie: 25pkt. doświadczenia

czwartek, 1 listopada 2018

Od Haru

 Obudziłam się w jaskini. Wyszłam sobie i pobiegłam sobie trochę dalej na spacerek. Zwolniłam i popatrzyłam na krajobraz. Było tak pięknie. Poczułam królika, a akurat byłam głodna, więc zapolowałam. Zjadłam szybciutko posiłek i szłam sobie dalej. Zaczęłam rozmyślać. Przez to zrobiłam się smutna, bo przypomniało mi się o Draco.. Wracałam powoli, tak bardzo powoli, zajęło mi to zajęło. Wolno stawiałam łapę za łapą i opuściłam uszy. Popatrzyłam jeszcze na słońce.
~Hmm powoli robi się południe...~ - pomyślałam.
Zaczęłam iść lekko szybciej. Nuciłam sobie pod nosem coś. W sumie może kiedyś zaśpiewam przed kimś jak się zaprzyjaźnię z nim oczywiście. Spuściłam głowę i dreptałam sobie dalej. Nagle zderzyłam się głową z czymś. Podniosłam wzrok i zobaczyłam wilczycę z różowymi włosami.
- P-przepraszam najmocniej! - lekko się zawstydziłam i usiadłam na przeciwko niej.
<Arashi?>

Nowy Członek Plemienia Wilków - Haru!

(Autor - sinasni)
Imię: Haru
Wiek: 5 Wiosen
 Płeć: Wadera
Poziom: 1 | 120/200pkt.
Ranga: Praktykant
Charakter: Haru jest typem wilka, co ma lekką traumę z przeszłości i za bardzo nie gada z innymi, ale jednak kocha poznawać nowe stworzenia. Rzadko miewa głupawki i jest spokojna. Potrafi kogoś wysłuchać, ale nie potrafi wybierać różnych rzeczy. Czasem uda jej się pocieszyć kogoś, ale może się zdarzyć tak, że nic nie powie, bo nie wie, co ma powiedzieć. Uwielbia przygody i czasem lekki zastrzyk adrenaliny. Jest bardzo ciekawska, wtyka nos w nieswoje sprawy. Jak wiadomo, nie kończy się to zawsze dobrze. Jest przyjacielska. To typ nocnego marka, który lubi przesiadywać do późnych godzin i patrzeć w gwiazdy i księżyc. Nie zawsze pomyśli, zanim coś zrobi, ale jest dobrym materiałem na przyjaciela, bo nie zdradzi tajemnic. Jest najbardziej odważna w sytuacjach jak, zagraża komuś życie lub mocno się zdenerwuje. Wtedy może komuś nagadać. Na pewno nie jest tchórzem w walce. Czasami zbyt często przeprasza, np. lekko kogoś potrąci i już pada to słowo: "przepraszam!". Nie lubi rozmawiać o swoich problemach, bo uważa, że to niepotrzebne. Jeśli zacznie płakać, to nie może przestać. Zajmuje jej sporo czasu, zanim się uspokoi. Wygląda na nieśmiałą i lekko skrytą.
Wygląd: Ma rude futro z jasnobrązowymi liniami na plecach, z białym brzuchem i ciemnymi "skarpetkami" na łapach, z białymi palcami. Z tyłu ciała ciągnie się długi, wąski ogon w ciemnobrązowe pręgi. Pyszczek ma koloru białego, a resztę głowy oblewa brąz tak samo, jak uszy z białym środkiem. W oczy mogą się rzucić też jej krótkie, wiśniowe włosy z jasnoczerwonymi końcówkami, które ciągną się Haru aż do końca szyi. Ma ona jasnoniebieskie oczy i brązowy nos. Nie jest zbyt wielkim wilkiem. W zasadzie jest dosyć niska, ale bez przesady.
Rodzina: 
Matka: Megan
Ojciec: Felias
Rodzeństwo: Draco
Historia: Haru urodziła się w lesie. Rodzice nie chcieli mieć kolejnego szczeniaka i zostawili ją i jej starszego brata Draco w lesie jak była mała, dlatego ich nie pamięta. Brat zaopiekował się siostrą, najlepiej jak tylko mógł. Kiedy Haru osiągnęła 2 wiosny, tułali się w poszukiwaniu jakiejś watahy. Szli przez góry przy krawędzi klifu. Niestety Draco osunęła się łapa i złapał się w ostatniej chwili krawędzi. Wadera szybko pobiegła bratu na pomoc, ale była za słaba, żeby go unieść i w końcu Draco puścił się i poleciał w dół. Można było usłyszeć tylko krzyk biednej Haru i szlochanie. Od tamtej pory boi się wysokości. Szła dalej i poczuła nowe wilki. Pobiegła szybko cała zapłakana i poprosiła o dołączenie. Na całe szczęście wódz zgodził się i teraz nie lubi rozmawiać o tym, czemu przybiegła smutna.
Umiejętności:
Orientacja Terenowa: 4 | Zwinność: 2 | Szybkość: 2 | Intelekt: 2
Moc: Potrafi świetnie odnaleźć się w terenie i znaleźć najlepsze miejsce, żeby się ukryć.
Guru: Akfinaich
Nick Właściciela: Haru
Kontakt:
[H] Storczyk2328
Netka Sidereum Graphics