Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Akfinaich. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Akfinaich. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 10 stycznia 2019

Od Akfinaicha cd. Persefona [ Zlecenie VIII ]

  Popatrzyłam na waderę, aby uznać czy jest gotowa. Na taką też wyglądała więc dałem standardowy sygnał pytający. Po chwili odezwał się głos Kreina i ten wyszedł ze swojej jaskini energicznym krokiem.
- Witaj Akfinaich. Kogo masz ze sobą? - Spytał spoglądając na Persefonę.
- Spotkałem ją nieopodal terenu Plemienia, tuż po jej walce z pumą. - Dodałem żeby zaciekawić Władcę.
- Pumą powiadasz? Walczyłaś sama wadero? - Przez chwilę wydawało mi się, że Krein przesadza, ale po chwili uznałem te pytanie za słuszne i potrzebne, ponieważ sam się zdziwiłem na taką wieść.
- Tak, nie miałam nikogo do dyspozycji, może poza zmarłym jeleniem (jego rogami). - Zaśmiała się cicho. Basior zaprosił ją do siebie na krótką rozmowę, co było normą, a ona poszła za nim.
    Nie minęła chwila, a ja zacząłem się okropnie nudzić. Nie lubię być bezczynny więc postanowiłem wybrać się na szybkie polowanie. Popatrzyłem jeszcze raz na jaskinię, aby upewnić się, iż rozmowa wciąż trwa i ruszyłem biegiem w stronę półki skalnej na północ. Była ona dość nisko usadzona więc łatwo było wypatrzeć i złapać stąd jakąś zwierzynę. Na celownik wybrałem sobie królika. Bardzo za nimi przepadam. Bardzo! Nie myśląc o niczym przykucnąłem i zacząłem powoli wędrować w stronę uszatego. Skoczyłem i dorwałem go. Szybkim szarpnięciem skróciłem jego mękę i już zwisał martwy z mojego pyska. Zakończyłem żywot paru takich żyjątek, gdy nagle zza pleców usłyszałem głos Persefony. Skąd ona wiedziała gdzie jestem? I co gorsze, ile czasu już poluję?
- Akfi?
- Yy. Już skończyliście? - Uśmiechnąłem się głupio w jej stronę. Od razu zdałem sobie sprawę z tego, że minęło sporo od momentu rozpoczęcia łowów.

< Persefona? Przepraszam, że musiałaś tyle czekać! >

środa, 2 stycznia 2019

Od Akfinaicha cd. Haru

   Wracałem z polowania. Czekałem na nie długo, jednak nie było zbyt obfite w zwierzynę. Rozdzieliłem się z jednym z basiorów, który za zadanie miał zebrać zwierzynę, a przynajmniej parę jej sztuk, i udać się do Plemienia. Ja w tym czasie wybrałem się na patrol. Przechodząc wzdłuż granicy z Plemieniem Kotów ujrzałem Haru. Siedziała przyczajona w krzakach obserwując koty. Patrzyłem tak na nią, aż w końcu wadera rzuciła się niezauważalnie biegiem w stronę centrum. Udałem się za nią.
    Szybko znaleźliśmy się w siedzibie, ponieważ biegliśmy. Ona jednak mnie nie zauważyła. Skierowała się do jaskini, więc postanowiłem, że porozmawiam z nią jutro... Przy treningu. Ja zająłem się obgryzaniem jednego królika którego dziś złapałem. Rozprawienie się z jego chudym ciałkiem zajęło mi parę chwil.
    Haru mnie wyprzedziła. Gdy doszedłem na miejsce zaplanowanego spotkania zastałem ją spoglądającą w niebo.
- Witaj Haru!
- Cześć Akfinaich. - Popatrzyła na mnie.
- Może zaczniemy od wczorajszych chwytów zwierzyny? - Ta w odpowiedzi kiwnęła głową.
    W późniejszym etapie, gdy ćwiczyłem z nią obronę przed kotem, przypomniała mi się wczorajsza sytuacja. Coś skusiło mnie, aby o to spytać. Szczerze? Byłem pod wrażeniem jak lekko się poruszała gdy uciekła.
- Wiesz, zastanawiam się co wczoraj robiłaś w tych krzakach. - Uśmiechnąłem się, a ta zaprzestała ataku w moją stronę.
- Szpiegowałeś mnie? - Jej mina przedstawiała widocznie kaprys.
- Nie, nic z tych rzeczy, Wracając z polowania natknąłem się na Ciebie. Podsłuchiwałaś te koty?

< Haru? ^^ >

środa, 28 listopada 2018

Od Akfinaicha cd. Persefony

Przypatrzyłem się dobrze waderze. Miała jelenie poroże na pysku, co mnie zdziwiło. Udawała jelenia?
- I co łosiu? Czy ja ci wyglądam na jelenia? - Powiedziała zirytowana.
- Właściwie ... To tak. - Odpowiedziałam, po czym lekko się uśmiechnąłem. Widocznie nie przyjęła tego jako żart, ponieważ prychnęła głośno.
- Wybacz mi. Nie chciałem. Zastanawia mnie jednak to, co robisz na terenach Plemienia Wilków? - Zadałem jej pytanie. Ta na chwilę się zamyśliła. Widocznie przetwarzała informacje. Granica była solidnie zaznaczona zapachem. Żaden wilk, a co dopiero kot, nie powinien wkraczać na to terytorium. Zauważyłem lekkie zadrapanie na jej karku. Wygląda na walkę z pumą.
- W porządku. Nie musisz odpowiadać. Jestem Akfinaich. Nie znam się na leczeniu, ale mogą sprowadzić tu Uzdrowiciela. Taka rana niedługo może zacząć szczypać, a na końcu wedrze się zakarzenie.
- W takiego małego kurdupla? - Zapytała oburzona.
- Zanim jedna, może się przedstawisz? - Zignorowałem tamte słowa. Wyczekiwałem natomiast odpowiedzi, która powinna nadejść szybko.
< Persefona? Wybacz, iż takie krótkie, ale braknie mi czasu. >

niedziela, 11 listopada 2018

Od Akfinaicha cd. Haru

   Stąpając lekko po ziemi, niczym motyl, brnąłem przez poszycie leśne. Sierść na moim brzuchu lekko szurała o wilgotną glebę. Bez drgnięcia zbliżałem się do celu. Moje uszy stały na baczność, a oczy szukały najbliższej drogi do ofiary. Znalazłem ją. Skupiłem się tylko na niej. Nic innego, uciszyłem nawet szum wiatru. Nadszedł ten moment. Napiąłem mięśnie tylnych kończyn i mocno wybiłem się w powietrze. W ułamku sekundy chwyciłem za głowę króliki i silnych uderzeniem przybiłem ją do ziemi. Zwierzę jeszcze przez chwilę próbowała się wyrwać, ale w wyniku uszkodzenia mózgu przestało się ruszać. Serce przestało bić, a ciało zrobiło się zimne.
***
   Najadłem się do syta. Po oblizaniu pyska, rozciągnąłem się. Słońce zakrywały chmury, a to nie był za dobry znak. Uznałem, że jak najszybciej muszę wrócić do Plemienia. Znajdowałem się w lesie, poniżej gór. Daleko zaciągnął mnie zapach zwierzyny. Nie sądziłem oczywiście, że dobrze postąpiłem. Byłem zbyt zajęty.
   Odciągnąłem gałązkę z liśćmi na bok. W dziurze pod nimi spoczywały trzy króliki. Ale jak zamierzałem to zabrać? Chwyciłem wszystkie trzy w pysk. Każdego za parę uszu. Były dość pulchne. Miałem przez to nadzieję, że Plemię się naje. Mimo, iż mamy wiosnę to zwierzyny w lesie, a co dopiero w górach, nie jest za dużo. Skierowałem się w górę. Stąpałem dość szybko z nadzieją, iż jak najszybciej dostanę się na tereny Plemienia.
***
   Nie minęło parę chwil, a deszcz zaczął padać. Rzuciłem się w skutek tego biegiem. Naprawdę sprawnie przedostałem się przez las i już wyczułem zapachy wilków. Po drodze, niespodziewanie, rzuciła mi się w oczy sylwetka. Odwróciłem się o 90 stopni i poszedłem sprawdzić co to za sylwetka. Wychodząc zza skały wpadła na mnie wadera. Wypuściłem króliki z pyska w wyniku uderzenie. W pierwszej chwili nie poznałem postaci, ale po przyjrzeniu się jej zdołałem poznać moją Praktykantkę - Haru.
- Wszystko dobrze Haru? - Spytałem zmartwiony jej miną. Ta chyba również w pierwszym momencie mnie nie poznała.
- Tak... Chyba. Akfinaich? - Spytała.
- Tak. Coś Ci się stało? - Dodałem natychmiast po chwili ciszy.
- Myślę, że nie. A tobie?
- Mną się nie martw. Co robisz tak daleko od jaskiń w taką pogodę? - Miałem wrażenie, że nasz dialog opiera się na pytaniach.
- Właśnie zmierzałam w ich stronę.
- Rozumiem. Może przejdziesz się ze mną? Przy okazji zabierzemy uszatych.
- Usztych?
- Króliki. - Zaśmiałem się pod nosem. - To jak idziemy? - Powtórzyłem pytanie.
< Haruu? :D >

niedziela, 4 listopada 2018

Od Akfinaicha [ Zlecenie II ]

 Dzisiejszego dnia ze snu wybudziły mnie ptaki. Otworzyłem zaspane oczy, po czym zacząłem się rozglądać. Ziewnąłem głośno i leniwie wstałem. Rozciągnięcia, oczywiście, nie mogło zabraknąć. Otrzepałem futro z resztek liści na których spałem i szybszym już, niż moje wstawanie, krokiem ruszyłem w stronę wyjścia z jaskini. Słońce zobaczyłem na powitanie niemal mnie oślepiło. Mój wzrok jednak po paru sekundach przyzwyczaił się do owego. Ku mojemu zaskoczeniu nie słyszałem, ani nie widziałem żadnych ptaków. Na pewno odleciały, gdy zobaczyły wilka z rogami.
 Skierowałem się w stronę najbliższej rzeki, aby zaspokoić pragnienie. Doszedłem do niej dość szybko i wziąłem parę dużych łyków wody - zaspokoiłem moje pragnienie. Za moimi plecami usłyszałem głos. Odwróciłem się natychmiast i zobaczyłem czarnego wilka.
- Wystraszyłeś mnie Scarry... - Westchnąłem głęboko. Niski samiec o niebieskich oczach spojrzał na mnie, po czym przewrócił oczami.
- To trzeba nasłuchiwać. Co miałem zrobić? Wejść do wody specjalnie, abyś mnie zauważył i powiedzieć "Uważaj Akfinaich idę! Nie wystrasz się mnie przypadkiem! ... - Zdziwiły mnie jego słowa. Widocznie coś mu dziś nie pasowało. Zazwyczaj był miłym wilkiem, który prawie nie ma problemów do wszystkich. No tak... Prawie.
- Stało się coś? - Przysiadłem i owinąłem ogon wokół ciała. Ten rozzłoszczonym wzrokiem spojrzał na mnie, jak gdyby właśnie zamierzał mnie rozszarpać.
- A wiedz, że się stało! Dużo się stało! Spałem sobie wygodnie, aż tu nagle wyskakuje mi jakiś ptaszek z AD HD i krzyczy jak sroka. Myślałem, że na łeb dostanę. Nosz ile można? Przegoniłem go, i co? No nic, wrócił skubany. Wyszedłem spotkałem Ciebie i jeszcze mnie zdenerwowałeś. - Patrzyłem na Scarr'ego z osłupieniem.
- No to może ...
- NIE! Możesz tylko w jeden sposób mi to wynagrodzić. Weź złap dla mnie parę ryb. - Przerwał mi.
- Ale ja nie potrafię. Dobrze o tym wiesz. - Po tych słowach on zmarszczył brwi. Wiedziałem, że nie mam innego wyboru jak iść po te ryby.
- No dobrze.
 Odwróciłem się od basiora i ruszyłem przed siebie. Maszerowałem tak wzdłuż rzeki, ale nigdzie nie mogłem wytrzeć ryb. Po udręce spowodowanej szukaniem, nareszcie, znalazłem stado pływających ryb. Przykucnąłem. Wysunąłem przed siebie łapę i wyczekiwałem na odpowiedni moment. Zmrużyłem oczy, aby słońce nie zepsuło mojego polowania. Już miałem wyłowić rybę, gdy gałąź z drzewa spadła oczywiście na mnie i wpadłem do zimnej wody. Otworzyłem szeroko oczy, a części mojego ciała automatycznie zrobiły się czarne. Udało mi się jednak złapać rybę w pysk. Nie byłem w stanie złapać się brzegu. Nagle poczułem na karku czyiś uchwyt, a po chwili ziemię. Spojrzałem w górę z dwiema rybami w pysku i ujrzałem Scarr'ego.
- Dzięki za ryby.
- Dzięki za ratunek. - Powiedziałem po odłożeniu ryb na ziemię.
 Samiec wziął je i się odwrócił. Już go dziś nie zobaczyłem.

Wynagrodzenie: 25pkt. doświadczenia

czwartek, 25 października 2018

Od Akfinaicha do Chilliano

 Władca wysłał poranny obchód prowadzący do granicy z kotami - tymi wrednymi futrzakami, których nienawidzę. Uznałem, iż mogę wziąć w nim udział, ponieważ jeśli przekroczyły granicę z największą przyjemnością pogonię wszystkie razem i każdego z osobna.
 Już niedługo, jako członek grona guru, będę posiadał swojego pierwszego Praktykanta... Muszę zrobić jak najlepsze wrażenie, ale to nie pora aby o tym myśleć. Z ostatniej myśli nie wyrwałem się sam, zrobił to jeden z grupy obchodowej szturchając mnie lekko.
 Wyruszyliśmy z obozu Plemiennego. Obraliśmy jedną z dłuższych tras, dlatego szliśmy żwawym tempem, aby wyrobić się jeszcze przed słońcem w zenicie. Przemieszczaliśmy się wzdłuż strumyka. Jako, iż jest wiosna ryb w jednym miejscu jest więcej niż zwykle. Niestety my, w przeciwieństwie do kotów, nie mamy zdolności do ich wyławiania. Ale to nie znaczy, że jesteśmy gorsi, rzecz jasna!
- Akfinaich, wszystko dobrze? Zaczerwieniłeś się trochę...- Uwagę zwróciła mi jeden z towarzyszy.
- Tak, tak. Wybacz. - Wziąłem głęboki wdech. No przecież, czerwienieję niczym wiśnia, gdy się denerwuję, lecz dlaczego teraz? Cóż, nic dziwnego w tym, że myśl o kotach przyprawia mnie o mdłości.
 Zrobiło się trochę jaśniej. Nie cała jedna szósta trasy była już za nami. Nagle, nie spodziewanie, przy granicy usłyszałem głośne zawycie z bólu - "Ałć "-. Przez chwilę zastanawiałem się co się dzieje. Jako, iż ja prowadziłem obchód wszystkie głowy skierowały się ku mnie.
- Ugh no dobrze... Sprawdzę to. - Ruszyłem ostrożnie w kierunku krzaków z których dobiegał dźwięk. Mimo wszystko rozpoznawałem ten ton, ale nie mogłem przypomnieć sobie do kogo należał. Wyszedłem po drugiej stronie i ku mojemu zdziwieniu na ziemi siedział Chilliano.
- Co się stało? - Spytałem zdziwiony. Jak mogłem nie rozpoznać jego głosu?
< Chilliano? Mam nadzieję, że da się przeczytać :D >

sobota, 20 października 2018

Nowy Członek Plemienia Wilków - Akfinaich!

https://www.deviantart.com/whiluna
Imię: Akfinaich
Wiek: 6 Wiosen
 Płeć: Basior
Poziom: 0 | 50/100pkt.
Ranga: Obrońca | Guru
Charakter: Akfiego trudno zrozumieć. Wygląda na demona, ale wcale nim nie jest. Odziedziczył po prostu wygląd po ojcu. Jego charakter jest właściwie zagadką, którą rozwiązała tylko jego matka. On sam kręci się i szuka kogoś bądź czegoś co pomoże mu siebie zrozumieć. Z reguły jest pomocny i bardzo miły, ale złość czasem bierze górę. Mimo to nie jest w stanie zabić od tak. Nie lubi krzywdzić, chyba, że w obronie Plemienia. Na pewno stwierdzić można, że jest bardzo, ale naprawdę bardzo honorowy i wierny. Odwaga również jest jego cechą, ale aby naprawdę zrozumieć tego Wilka trzeba z nim dużo rozmawiać.
Wygląd: Akfi zmienia wygląd, nie licząc szarej sierści. Zmieniają kolor wzory na jego ciele oraz grzywa i charakterystyczne dla niego rogi. Generalnie wszystko zależy od tego jak się czuje. Domyślnym kolorem jest czerwień. Jest to znak iż jest on wtedy w normalnym humorze, czyli nie jest, ani zły, ani zadowolony z czegoś. Pazury tego basiora przykuwają, ponieważ są złote. Złoty kolor dotyka również bransolet, które dzierży na łapach i szyi. Na głowie ma on bujną i zawsze rozczochraną grzywę, które w wyglądzie kolców ciągnie się z przerwami, aż do ogona. Właśnie, jest to grzywa, a nie kolec. Afkiego wyróżnia również ogon. Jest on bardzo cienki i zgrabny, nie pokryty włosem. Taki jakby ogon jaszczurki. Kończy go domyślnie czerwone pióro, ale wszystko zależy od humoru. Może być ono nawet zielone. 
Rodzina:
Matka: Igried
Ojciec: Deigr
Rodzeństwo: -
Historia: Akfinaich urodził się w Plemieniu, gdy ojciec już nie żył. Jego matka jednak była Uzdrowicielką, ale miała dla niego dużo czasu. Rozmawiali o przeszłości, która była niegdyś w Plemieniu Wilków czarna. Nauczyła go wiele o ziołach i roślinach, dlatego też ma dużą wiedzę na ten temat. Gdy stał się uczniem uznał, że chce wyszkolić się na odważnego Chroniącego, nie chciał podążyć drogą matki. Jednak matka nie została tym urażona, wręcz ucieszyła się na tę wiadomość.

Po czasie nareszcie zdobył wiedzę niezbędną do zostanie chroniącym i bardzo podekscytowany odbył drogę do Jaskini Wody. Nie napotkał na trasie żadnych trudności i po Księżycu, dumnie, wrócił do domu. W wieku trzech lat udało mu się awansować na rangę Guru i był on przewodniczącym tej grupy.

Dumna matka nie miała już tyle czasu, ale mimo to odwiedzała syna w jaskini Guru, a nawet udzielała mu rad tyczących się szkoleń, mimo iż nigdy nie szkoliła Wilka.
Umiejętności:
Orientacja Terenowa: 3 | Zwinność: 2 | Szybkość: 2 | Intelekt: 3
Moc: Zna wiele technik walki i szybko zapamiętuje ruchy wroga, co czyni go doskonałym chroniącym.
Guru: Hishie
Nick Właściciela: Aimer
Kontakt:
[H/D] DarkStormFT [Mail] magdencja.tom@onet.pl
Netka Sidereum Graphics