piątek, 30 listopada 2018

Od Rookiego cd. Arashi

   Po dłuższym przyjrzeniu się waderze wreszcie dotarło do mnie, iż jest to medyczka z Plemiona Wilków. Bardzo długo nie miałem okazji jej poznać. Jednak wiele o niej słyszałem, ciekawiło mnie, czy w Wilczym Plemieniu również snute są opowieści na temat Uzdrowicieli Plemiona Kotów.
- Doczekam się odpowiedzi? - Spytała ciepło, co mnie nie zdziwiło.
- Na jakie pytanie? - Miałem wrażenie, że nie dosłyszałem tego co powiedziała. 
- Co się stało? - Ta popatrzyła na mnie jak gdyby zdziwiona.
   Byłem zszokowany i zdezorientowany. Miałem straszny sen, po czym obudziłem się nieopodal siedliska ludzi. W dodatku w towarzystwie wilka. Nie miałem pojęcia czy była to wizja, czy jawa. Źle czułem się z tym, że nie byłem w stanie pomóc matce. Zginęła przeze mnie?
   Śmierć matki była od zawsze tajemnicą. Jedyne co pamiętam to czerwone oczy. W nocy ciągle prześladuje mnie identyczna historia. Lustra, wspomnienia, dźwięki pękającego szkła. Było to przerażające, a we mnie rósł głos. Mówił co raz głośniej "to twoja wina".
- Nie jestem w stanie powiedzieć. - Kłuły mnie fakty, że tajemnica o której nie wie nikt z mojego Plemiona, zostanie wyjawiona Wilkowi... Może się źle skończyć.
- Spróbuj. Jestem Uzdrowicielem, Arashi. Obowiązuje mnie tajemnica słowa. Również nie jestem w stanie skrzywdzić czegoś, dopóki nie zaatakuje mnie. Nawet wtedy mam opory. - Powiedziała, jak wyciągnięte z moich myśli słowa.
   Zastanawiałem się. Strach przed niewiernością, ale też przed snem. Chwile rozmowy trwały szybko, ale myśli całe wieki. Zdecydowałem się jednak na to, aby spróbować. Była to ciężka decyzja, ale podjąłem ją w stresie.
- Męczą mnie sny. Właściwie jeden. Powtarza się. Zawsze w identyczny sposób, ale ja mam inne odczucia. - Opowiedziałem Waderze w jaki sposób przebiega to okropieństwo. Jąkałem się, ale ta mnie uspokajała. Czułem się nienaturalnie.
- Mam wrażenie, że to ja ją zabiłem. Czy teraz mści się na mnie w ten sposób? Nie znałem jej. - Kontynuowałem opowieść, wciąż wystraszony, a z każdym słowem moje futro się jeżyło.
    Skończyłem i czekałem na reakcję i zdanie Arashi. Rozejrzałem się z nadzieją, że nikogo nie było w pobliżu. Jeśli sytuacja w której Avier wybrałby się na polowanie, moja lojalność i pozycja zostałaby poważnie zagrożona.
< Arashi? Chciałam abyś trochę wgłębiła się w sen Rookiego. >

Od Enchantress do Hirokiego

Kotka zeskoczyła z jednej z gałęzi i się rozciągnęła. Popatrzyła n teren dookoła i z zadowoleniem stwierdziła, że nic się nie dzieje. Już dawno dołączyła do Plemienia Kotów, jednak nigdy nie miała do czynienia z jego mieszkańcami. Rozmawiała i przebywała wyłącznie z Avierem, który przygotowywał ją na objęcie roli Uzdrowiciela. Enchantress w zasadzie dorastała pod opieką kocura, traktowała go jak rodzinę, jednak nie miała z jego strony żadnych ulg czy przywilejów. Przez dwa lata ćwiczyła swoje zmysły i spryt umysłu. Metodami prób i błędów odkrywała jak działają zioła i jakie są ich właściwości. Uczyła się też je rozpoznawać i opisywać. Właśnie dwa dni temu pręgowany samiec oznajmił Ench, że zaczyna swoje testy. Miała wyleczyć parę specjalnie okaleczonych zwierząt tak by nie ucierpiały na zdrowiu. Zrobiła to idealnie. Następnie miała z pamięci opisać wygląd ziół, ich zastosowanie i gdzie je znaleźć. Gdy to miała zaliczone przeszli do najtrudniejszego. Czyli opatrywania. Nie mając stworzonych do szycia i oklejania łap miała z tym problem, lecz po tych latach opanowała tą zdolność niemal do perfekcji. Za zadanie miała zszyć bok upolowanego jeleniowatego, a następnie zakleić szycie. Wyszło jej to niemal bezbłędnie, gdyby nie jeden szew, który jej uciekł. Na szczęście nie był on mocno znaczący. Po dwóch dniach bezlitosnych testów przyszedł do niej samiec oznajmiając:
-To pora. Zejdziesz do naszego plemienia. Poznasz naszych, a jak będziesz gotowa pójdziesz do źródła.
-Dobrze, a gdzie mam mieszkać?
-Nie wiem, coś znajdziesz.- Zapewnił samicę.
Sfinks ruszył ścieżką w stronę wioski. Po wejściu do centrum osady poczuła różnorodną ilość zapachów. Kotów, potraw czy roślin. Samica szła rozglądając się na boki. Nie było zbyt dużo kotów, ale za to było przytulnie. Czuła na sobie wzrok wielu kotów. W sumie nie dziwiła się. Była jedynym kotem bez sierści i w dodatku z rogami. Dodatkowo wzrok mógł przyciągać kontrast jaki tworzyła jej ciemna sierść w połączeniu z jasnymi, opalizującymi oczami. Jednak szła dalej z dumnie uniesioną głową. Ignorowała spojrzenia, gdyż po chwili każde z nich schodziło z kotki, jednak jedno czuła wciąż na sobie. Popatrzyła się w stronę obserwatora i dostrzegła brązowego, pręgowanego kota. Prychnęła pod nosem, ale podeszła w jego stronę i powiedziała:
-Patrzysz się jakbym ci ciastko obiecała.

< Hiroki? >

Od Persefony CD Akfinaich

-Persefona albo Kora jak chcesz.- Odpowiedziałam lekko zdziwiona nagłą zmianą tematu.- A ty?
-Akfinaich.
-Możesz jeszcze raz?- Spytałam lekko rozbawiona.
-Akfinaich.- Cicho fuknął.
-Za Chiny nie wymówię tego imienia będziesz po prostu Akfi.
-Niech ci będzie.- Odparł.
-To co zaprowadzisz mnie do plemienia?- Spytałam wesołym głosem.
-Niech ci będzie.
Zaczął iść krętymi ścieżkami w górę zbocza. Miałam czas, by mu się przyjrzeć. Z wyglądu na pewno nie wyglądał na miłego, lecz z rozmowy mogłam wywnioskować, że nie jest zbytnio agresywny i zły. Teren wokół mnie robił się coraz bardziej surowy. Skały nabierały groźnego wyglądu, a roślinność zrobiła się rzadsza. Słońce prażyło mocniej niż na dole, jednak nadal sprawiało mi przyjemność. W powietrzu unosił się śpiew różnorodnych ptaków. Szliśmy delektując się słońcem i ciszą, którą samiec po chwili przerwał.
-Co ci się stało?
-Ale co?- Byłam lekko zdezorientowana.
-Na szyi, to zadrapanie.
-A, to. Walczyłam tylko o jedzenie z taką jedną. Nie była groźna.
-A czym to było?- Spytał zaciekawionym głosem nadal idąc przede mną.
-Puma.
-Nic groźnego? Żartujesz sobie?
-Dużo razy miałam z nimi do czynienia. Nic nadzwyczajnego, uwierz.
-Dobra. Kim chciałabyś być w naszym plemieniu?
-Chyba obrońcą. Jeśli macie taką rangę.
-Tak, mamy.
Reszta droga minęła nam w ciszy. Tylko od czasu do czasu zadawaliśmy sobie krótkie pytania. Po pewnym czasie zapach wilków się nasilił, a moim oczom ukazało się parę z nich. Samiec poinformował mnie, że musimy iść do przywódcy, żeby mnie przedstawić i dać zapytanie czy mogę zostać członkiem plemienia. Tak jak powiedział, tak zrobiliśmy. Po chwili staliśmy przed potężnym basiorem.

< Akfinaich? >

środa, 28 listopada 2018

Od Akfinaicha cd. Persefony

Przypatrzyłem się dobrze waderze. Miała jelenie poroże na pysku, co mnie zdziwiło. Udawała jelenia?
- I co łosiu? Czy ja ci wyglądam na jelenia? - Powiedziała zirytowana.
- Właściwie ... To tak. - Odpowiedziałam, po czym lekko się uśmiechnąłem. Widocznie nie przyjęła tego jako żart, ponieważ prychnęła głośno.
- Wybacz mi. Nie chciałem. Zastanawia mnie jednak to, co robisz na terenach Plemienia Wilków? - Zadałem jej pytanie. Ta na chwilę się zamyśliła. Widocznie przetwarzała informacje. Granica była solidnie zaznaczona zapachem. Żaden wilk, a co dopiero kot, nie powinien wkraczać na to terytorium. Zauważyłem lekkie zadrapanie na jej karku. Wygląda na walkę z pumą.
- W porządku. Nie musisz odpowiadać. Jestem Akfinaich. Nie znam się na leczeniu, ale mogą sprowadzić tu Uzdrowiciela. Taka rana niedługo może zacząć szczypać, a na końcu wedrze się zakarzenie.
- W takiego małego kurdupla? - Zapytała oburzona.
- Zanim jedna, może się przedstawisz? - Zignorowałem tamte słowa. Wyczekiwałem natomiast odpowiedzi, która powinna nadejść szybko.
< Persefona? Wybacz, iż takie krótkie, ale braknie mi czasu. >

poniedziałek, 26 listopada 2018

Nowy Członek Plemienia Kotów - Enchantress!

 (Autor - ZakraArt)
Imię: Enchantress
Wiek: 6 Wiosen
 Płeć: Kotka
Poziom: 0 | 0/100pkt.
Ranga: Uzdrowicielka
Charakter:  Powściągliwa, tajemnicza hetera. Te słowa idealnie ją opisują. Oczywiście jest taka tylko w prywatnym życiu. W swoim zawodzie potrafi być miła, sympatyczna i pomocna. Jak to ona mówi nie jest zdolna do głębszych uczuć. Najmocniejsze czego doznała to przyjaźń, chociaż kto wie? Jak się zjawi ten jedyny? Chadza własnymi ścieżkami, lubi swoje towarzystwo. Czasami rozmawia sama ze sobą, lecz nie jest wariatką. Po prostu łatwiej jej się wtedy myśli. Planuje każdy swój krok, słowo i myśl, choć potrafi działać spontanicznie. Potrafi się dobrze bawić. Zazwyczaj jest poważna, wręcz nostalgiczna, ale potrafi się śmiać. Nie ufa byle komu i nie wierzy byle komu. Jak jej skłamiesz ona to zauważy, lecz ci tego nie okaże. Idealnie odczytuje emocje, nic przed nią nie ukryjesz. Swoje emocje chowa głęboko, lecz czasami ma potrzebę wygadania się. Roztacza wokół siebie aurę niepewności i grozy co może być spowodowane jej wyglądem. W swoich słowach stara się przekazać jak najmniej informacji, podaje tylko te istotne. Jest bardzo zaradna. Złamana łapa? Opatrzy sobie. Amputacja ogona? Też sobie poradzi. Nawet w kryzysowych sytuacjach jest opanowana. Bije od niej pewność siebie i odwaga. Jak coś jest słuszne nie zawaha się przed zrobieniem tego.
Wygląd: Jakby to ująć. Enchantress nie ma sierści. Jej skóra jest jednolicie czarna. Ogon długi, szczurowaty. Ciało smukłe, współgrające ze sobą, tworzące układ harmonii. Jej łapy są długie zakończone ostrymi, długimi, wysuwanymi pazurami. Jej poduszki są aksamitnie miękkie i tak samo jak ciało- czarne. Głowa jest mała z dużymi uszami i rogami. Są one zawinięte koło czaszki kocicy. Są w odcieniu mocnej czerni. Jedyne co się wyróżnia w samicy to bardzo jasne i przejrzyste oczy. Są one koloru rażącego błękitu. Całe ciało samicy jest aksamitne w dotyku. Na pysku ma lekkie zmarszczki czym się charakteryzuje jej rasa.
Rodzina:
Matka: Svelasia
Ojciec: Hunter
Historia: Ench nie zawsze była dzikim kotem żyjącym w surowych górach. Jej historia zaczęła się w hodowli - Naked Moon. Była jedynym kociakiem z najlepszego skrzyżowania. Po odpowiednim czasie została oddzielona od matki i sprzedana za grube pieniądze. Trafiła do domu z małymi dziećmi. Gdy jeszcze była dzieciakiem jeden z domowników niechcący zrzucił ją ze schodów. Spadła na głowę tworząc sobie dwa guzy. Czym prędzej przewieźli ją do kliniki. Okazało się, że tym czynem przyśpieszyli rozwój rogów kocicy. Lekarz i rodzina byli zszokowani. Nie chcieli usypiać malucha, więc go wywieźli i stwierdzili, że jeśli przeżyje to taki miał być jej los. Podrzucili ją u podnóża gór. Stamtąd w szpony złapał ją orzeł, jednak gdy doleciał do gniazda i zobaczył, że złapał takie chuchro wywalił kociaka z gniazda. Leżące samotnie kociątko znalazł pewien stwór. Nikt nie wie czym on był. Wiadomo tylko, że zaopiekował się kotką i dał jej magicznych zdolności. 
Umiejętności:
Orientacja Terenowa: 2 | Zwinność: 3 | Szybkość: 2 | Intelekt: 3
Moc: Odporność na każdą temperaturę.
Guru: ?
Nick Właściciela: Alex
Kontakt:
[D] epi | [Mail] dahamwi26@gmail.com

Od Persefony

Był piękny słoneczny dzień co było rzadkością patrząc na porę roku jaka nastała. Przechadzałam się jedną z niewielu łąk. Słuchałam jak liście szeleszczą mi pod łapami i wydają miły dla nosa zapach. Szłam w stronę jednego ze źródełek schowanych pomiędzy skałami. Dreptałam nie śpiesząc się nigdzie. Spoglądałam na ptaki, które ćwierkały tak zawzięcie jakby zależało od tego ich życie. Usłyszałam cichy szum jeziora, a po chwili zobaczyłam gładkie, błyszczące skały. Wdrapałam się ostrożnie i z uwagą by się nie poślizgnąć. Doszłam bezpiecznie do źródełka i zaczęłam pić chłodną, przyjemną dla podniebienia wodę. Zanurzyłam lekko głowę i łapy, by się schłodzić po czym położyłam się na jednym z rozgrzanych kamieni. Ciepło bijące od szarej masy delikatnie i przyjemnie grzało mój brzuch, a pomarańczowe światło przebijało delikatnie przez moje powieki. Po paru minutach błogiego odpoczynku trawa obok mnie lekko zaszeleściła. Podeszłam ostrożnie wytężając węch. Był to mały jeż próbujący wyjść z pułapki kamieni. Delikatnie szturchnęłam go pyskiem mrucząc coś po cichu. Jeżyk przestał się szamotać i dał się złapać w pysk. Lekko wyciągnęłam go z zagłębienie i wróciłam na kamień. Jednak odpoczynek nie był mi dany, gdyż usłyszałam burczenie w brzuchu. Wstałam rozciągając łapy, usłyszałam delikatne strzelania w kościach, lecz nie przejęłam się tym. Ruszyłam dostojnym kłusem w kierunku lasu. Już po chwili słońce zostało zasłonięte kotarą drzew. Zrobiło się mroczniej i chłodniej. Automatycznie wyczuliłam wszystkie zmysły. Chciałam wiedzieć, gdy zbliży się ofiara lub napastnik. Nie pomagało mi w tym podłoże wyłożone szyszkami, gałęziami i listkami. Każdy mój krok pozostawiał za sobą lekki szum. Wiatr prawie, że ustał, więc nie byłam w stanie wyczuć nikogo ani niczego. Biegłam na lekko ugiętych łapach w każdym momencie gotowa do skoku. Niższe gałęzie zahaczały o moje futro, jednak nie przejmowałam się tym. Wnet usłyszałam szelest po prawej, zwolniłam baczniej wytężając zmysły. Już po chwili wiedziałam, że to puma- czyli łatwo nie będzie. Byłam gotowa na jej atak. Zwierzę wyskoczyło w powietrze próbując mnie przyszpilić do ziemi jednak szybko się usunęłam. Zezłoszczona kocica naparła jeszcze raz i jeszcze raz. Ciągłymi unikami męczyłam się lekko, lecz nie dałam po sobie tego poznać. Zawsze taka konfrontacja była dla mnie zabawą, jednak po paru minutach zaczęło mi się nudzić. Przewidziałam, z którego miejsca nadciągnie drapieżnik. Zaparłam się mocno łapami i warknęłam wyzywająco. Puma rozpędziła się biegnąc wprost na mnie. Gdy była już blisko opuściłam głowę wystawiając rogi. Zwierzę nie było w stanie nic zrobić. Lekko nabiła się na poroże raniąc w niektórych miejscach. Niezadowolona szybko odbiegła pozostawiając po sobie mały szlaczek krwi. Poszłam dalej w dalszym ciągu gotowa do reakcji. Nie musiałam długo szukać, po chwili na mojej drodze stanął biały królik. Obniżyłam się na łapach i spięłam mięśnie. Podeszłam jak najbliżej i wyskoczyłam w górę przypieczętowując los zająca. Wgryzłam się w jego kark i udałam się na poszukiwanie jakiś gęstych krzaków lub trawy by w spokoju zjeść posiłek. Nie musiałam długo błądzić. Już po chwili miałam idealną kryjówkę. Pachniało w niej tropem wilka, lecz nie przejęłam się tym. Nad roślinami wystawały moje rogi, lecz nie przejęłam się tym. Gdy skończyłam posiłek i chciałam wytrzeć pysk nagle wyskoczył na mnie wilk. Zostałam przygnieciona, lecz szybko się ogarnęłam i zrzuciłam go z siebie. Osobnik był wyraźnie zdezorientowany. Zapewne myślał, że poluje na jelenia.
-I co łosiu? Czy ja ci wyglądam na jelenia?- Sapnęłam zirytowana.

< Ktoś? >

niedziela, 25 listopada 2018

Nowy Członek Plemienia Wilków - Persefona!

(Autor - wolf-minori)
Imię: Persefona, przez niektórych zwana też Korą
Wiek: 6 Wiosen
 Płeć: Wadera
Poziom: 0 | 0/100pkt.
Ranga: Obrońca
Charakter: Persefona to wredna, chamska, choleryczka. Trudno się z nią dogadać, ale jak ci się uda to jest najlepszym towarzyszem rozmów. Lubi przebywać sama ze sobą, lecz nie pogardzi towarzystwem. Trudno zdobyć jej zaufanie i łatwo stracić. Często nosi na twarzy maskę obojętności. Bardzo rzadko płacze i jak już do tego dochodzi to na pewno z nie błahego powodu. Jest nie ugięta, nie pokazuje swojego bólu. Jest bardzo szczera, gdy cię nie lubi powie ci to wprost nie szczędząc nieetycznych słów. Ma swoje zdanie i mocno je ceni, jednak potrafi rozmawiać i jest skora to zmienienia go. Jest to bardzo pewna siebie i odważna wadera. Jest nieugięta i ciągle idzie do celu, jednak nie po trupach. Z chęcią wyciąga pomocną łapę, gdy ktoś jej potrzebuje. W stosunku do bliskich jest bardzo opiekuńcza i kochająca. Jest straszną romantyczką. Mimo tego, że jest cholerykiem potrafi mieć dużo cierpliwości i łagodności w sobie. Zawsze myśli zanim coś zrobi. Jest wrażliwa, jednak skutecznie to ukrywa. Jest wilkiem o bardzo dużej mądrości, jej rady zazwyczaj są trafne. Nie można jej też zarzucić braku rozwagi i spokoju.
Wygląd: Zaczynając od przodu. Jej głowę zdobi poroże na wzór jelenia, są na nich zawieszone dwa pióra po każdej ze stron, uszy są duże, ruchliwe o barwie ciemnej czekolady. Na policzkach i nad oczami ma jasne pręgi. Spód pyska zdobi jasnobrązowy kolor. Nos wadery jest mały i ciemny. Oczy mają barwę bardzo jasnego lazurytu. Jest wokół nich czarna obwódka nadająca im wyrazistości. Na karku ma bujne futro, które przechodzi od koloru ciemnego brązu do blondu. W tym futrze jest ukryty naszyjnik na rzemyku. Są na nim zęby niektórych zwierząt, kamienie szlachetne i kamyczki. Na klatce piersiowej ma białą sierść. Na łopatce ma czerwony symbol w kształcie łapy wilka, jest on niezmywalny. Jej łapy są długie, a opuszki białe. Pazury są mocne i twarde. Na tyle łap ma dłuższe futro. Od jej łęku, aż po czubek ogona wije się ciemna pręga. Na żebrach ma literę v, która ma dwa kolory- ciemny brązowy i blond. Pod nią jej sierść ma dziwną fakturę, ponieważ układa się w kształt skrzydła. Ma to po matce, która je posiadała. Na zadzie ma dwie linie podobne kształtem do tych, które ma tygrys. Podobnie jak wszystkie jej znaczenia są paru kolorowe. Na brzuchu ma dłuższe włosy. Jej ogon nie powala gęstością, ale jest przyjemny w dotyku. Na górze jest ciemny i im niżej tym bardziej przechodzi w jasny kolor. Jego zakończenie jest białe. Tylne nogi podobnie jak przednie są mocne i na końcach białe. Sylwetka samicy postawna, ale nie da się jej pomylić z sylwetką basiora. Gdy się na nią patrzy to ma cię uczucie zwinności i lekkości. Jest umięśniona, a jej ciało jest wyrobione. Można łatwo powiedzieć, że jest po prostu ładną waderą.
Rodzina:
Matka- Jutrzenka
Ojciec- Ksynos
Siostry- Demeter i Atena
Bracia- Xawier i Ares
Historia:  Urodzona w jaskini na jednej z wyższych gór. Z całego rodzeństwa urodziła się jako pierwsza. W początkowych fazach swojego życia jej sierść była ciemna, z wiekiem się rozjaśniała. przez co dostała imię Persefona. Razem z rodzeństwem od najmłodszych lat byli uczeni sztuki polowania i łowienia. Rodzice uczyli ją co ma robić żeby przetrwać. Żyli razem do momentu, w którym skończyli półtora roku. Po tym czasie cała piątka została wydalona z jaskini żeby znalazła swoją drogę życia. Kora żyła z dnia na dzień. Polowała i doskonaliła się w swoich umiejętnościach. Pewnego dnia, gdy wyruszyła na polowanie natknęła się na obcy zapach. Zaczęła za nim podążać i odnalazła Plemię Wilków.
Umiejętności:
Orientacja Terenowa: 2 | Zwinność: 3 | Szybkość: 2 | Intelekt: 3
Moc:  Intelekt i spryt. Szybko porozumiewa się z innymi stworzeniami, znajduje mądre wyjście z sytuacji, a dzięki sprytowi potrafi także przeważyć sprawę na swoją korzyść.
Guru: ?
Nick Właściciela: Alex
Kontakt:
[D] epi | [Mail] dahamwi26@gmail.com
Netka Sidereum Graphics